Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
O ja biedna, syropku nie mam. I co ja teraz zrobię? Jak ja się wyleczę???
Potrzebuję kostki Rubika. I to od zaraz! Muszę się na czymś wyżyć, a że sił brak to kostka byłaby najlepszym rozwiązaniem. Nawet Pani A. poległa w kartach i nie chce już ze mną grać.
A sklepy zamknięte...
Przyjemnie jest sprawdzić konto a tam niespodzianka. Zwrot podatku - jak szybko! Nie spodziewałam się tego w połowie maja. Raczej pod koniec czerwca
I od razu dzień stał się piękniejszy. Pomimo deszczu, gradu, brzydkiej pogody i choroby
Pani A. chciała mnie dzisiaj zamordować w nocy. Bo się wierciłam, ciężko oddychałam, kasłałam i takie tam. No i co ja mam na to poradzić, że nie mogłam usnąć, bo jestem chora? Pół nocy nie przespałam, nie ma mi kto herbatki zrobić, wszystko mnie wkurza, w gardle drapie, nic mi nie pomaga...
Ach, kiedy ja się lepiej poczuję.
Gardło nie przestało boleć. Do tego pojawił się ból mięśni. Pani A. zabroniła mi iść na trening. Sama poszła, a ja zostałam w domu. Ale mnie korci, żeby wziąć torbę, buty i popykać troszkę. Może kiedy pobiegam poczuję się lepiej?
Co zrobić?
Pani A. obiecała wrócić po trzeciej. Jest czwarta a po niej ani widu ani słychu. Gardło nadal boli i w ramach polepszenia stanu zdrowia i humoru wpierdzielam czekoladowe M&Msy.
Zostałam w domu z bolącym gardłem

Nie mogę się teraz rozchorować. Nie mam na to czasu. Jestem tak zawalona rzeczami, że przez następne dwa miesiące nie mam czasu chorować. Co z tego jak mój organizm domaga się leżenia w łóżku...
Mam nadzieję, że gorąca herbatka z miodem i sokiem malinowym zrobiona przez Panią A. pomoże mi szybko. Do tego amol do płukania gardła.
Poszłyśmy na tenisa. Grało nam się całkiem fajnie. Jedna piłka poleciała jednak daleko w krzaki. Poszłyśmy obie jej szukać. Pani A. z jednej strony krzaków, ja z drugiej. Nagle Pani A. przerzuciła jakąś piłkę (okazało się, że nie naszą) na moją stronę i trafiła mnie prosto w głowę! Piłka odbiła się i wleciała znowu w krzaczory. Summa summarum ja wróciłam na kort z guzem, a piłki jak nie było tak nie ma
Wniosek z tego taki - sport bywa niebezpieczny, lepiej go nie uprawiać.
Pani A. gadała z moją przyjaciółką na skypie. Zaczęło się bardzo miło, ale skończyło prawie kłótnią. Prosiłam ją by była miła. Po co? Przecież lepiej się pokłócić. Straszną mam tą babę. Ale ciągle na mnie narzeka. Co za ironia.
-
Powracające Wspomnienia...:
-
abopoco:
-
Adilia:
Pokaż wszystkie (3) ›