Jadąc do znajomych, którym urodziło się niedawno dziecko Pani A. zaczęła (po raz miljardny) rozmowę o tym, czy chcę dziecka czy nie. Powiedziałam jej nieco zirytowana, że mam dosyć rozmawiania o dziecku, żeby mnie nie naciskała, bo odniesie odwrotny skutek od zamierzonego. Na to ona, że ja sama sobie działam na szkodę nie chcąc z nią na ten temat rozmawiać. No i kolejna sprzeczka zaliczona.
Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.